Howard Storm - człowiek, który spotkał się z Jezusem
Dodane przez religioznawca dnia 01/11/2010
Wśród konwencjonalnych i mniej czy bardziej ciekawych historii o tym, dlaczego ludzie zmieniają swoje poglądy, natknąć można się na prawdziwy egzotyczny unikat. Takim unikatem jest z pewnością historia urodzonego w 1946 roku Howarda Storma 

Czytaj dalej...

Rozszerzona zawartość newsa
Howard Storm - człowiek, który spotkał się z Jezusem

Wśród konwencjonalnych i mniej czy bardziej ciekawych historii o tym, dlaczego ludzie zmieniają swoje poglądy, natknąć można się na prawdziwy egzotyczny unikat. Takim unikatem jest z pewnością historia urodzonego w 1946 roku Howarda Storma - dziś autora popularnej książki o przeżyciach związanych ze śmiercią kliniczną i bohatera wielu opowieści i artykułów mających udowadniać nam, że obok ciała istnieje też druga bardziej subtelna forma zawarta gdzieś w człowieku.

Wszystko zaczyna się tak - był sobie raz ateista Howard Storm, który pracował jako nauczyciel w jednej z wyższych uczelni o profilu artystycznym w USA. Jak mówi jego biografia, Storm był wrogiem wszelkich religii i osób wierzących... aż do pewnego czasu, kiedy ciężko zachorował i doszło do niego u perforacji jelita. Gdy stanął na progu śmierci miał zaledwie 38 lat.

Działo się to podczas pobytu w Paryżu, gdzie przebywał ze swymi studentami. Po nagłym pogorszeniu stanu zdrowia zabrano go do jednego z większych paryskich szpitali i poinformowano o konieczności natychmiastowej operacji. Niedobory personelu sprawiły, iż operację trzeba było przesunąć, wskutek czego Amerykanin zmuszony był do zmagania się z niewyobrażalnym bólem. Kiedy starał się mentalnie przygotowywać do operacji, stało się coś dziwnego. Wierząc, że umiera, Storm zaczął żegnać się powoli z bliskimi i stracił przytomność. Uznano wówczas, że to jego ostatnie chwile, tymczasem on doświadczył czegoś, co specjaliści nazywają NDE, a u nas znane jest bardziej jako doświadczenia w czasie śmierci klinicznej.

NDE (ang. near death experiences - doświadczenia z pogranicza śmierci) to temat dość delikatny i kontrowersyjny. Po pierwsze, są to doznania pozostawiające u osób, które ich doświadczyły wyraźne ślady w psychice. Najczęstszy przebieg NDE przypomina wyjście poza ciało i podróż przez "tunel" lub "korytarz" na końcu którego czai się tajemnicze światło. Doświadczeniom tym towarzyszyć mogą wizję związane z wspomnieniami, "spotkania" ze zmarłymi krewnymi lub przyjaciółmi a także wizje natury religijnej. Oczywiście nie zawsze są to doświadczenia przyjemne, czego Storm jest najlepszym przykładem. Najciekawszymi bodajże elementami tego zjawiska są przypadki, kiedy to świadkowie widzą z góry to, co dzieje się np. na stole operacyjnym.

Nauka widzi w NDE coś w rodzaju mechanizmu pozwalającego umierającej jednostce pogodzić się ze śmiercią. Wielu ludzi, którzy doświadczyli tego typu przeżyć, a następnie powrócili do świata żywych, nie było już jednak takimi samymi osobami. W wielu przypadkach ich pogląd na życie i jego wartość diametralnie się zmieniał. Tak samo było z panem Stormem.

Kiedy zamknął on oczy czekając na śmierć z daleka od domu zorientował się, że jest jakby poza ciałem. Ponadto jakiś tajemniczy głos wołał jego imię. Wkrótce okazało się, że nie były to jednak anioły ani dobre duchy i w tajemniczym stanie między życiem a śmiercią pan Storm został zaatakowany przez demoniczne siły. Wszystko te traumatyczne doznania dokładnie opisał w swojej książce.

Następnie mężczyzna usłyszał głos wzywający go do modlitwy i wkrótce w myślach postanowił wezwać na pomoc Jezusa. Kolejnym elementem tej nieco przebarwionej opowieści jest spotkanie Storma w świecie astralnym ze "świetlistą istotą", którą uznał za Chrystusa. Następnie, co ciekawe, miał on możliwość przyjrzenia się swojemu życiu i temu, co było w nim złe. Domniemany Jezus, niczym na konferencji prasowej, zapytał potem Storma czy ten ma jakieś pytania.

Jako prawdziwy patriota Storm zapytał, co stanie się z jego krajem, choć trudno uznać, aby było to pierwsze pytanie, jakie przychodzi na myśl osobie zdającej sobie sprawę z tego, że jest martwa. Od nadprzyrodzonej siły dowiedział się on, że Amerykanie to naród wybrany, ale jeśli nie zmienią swego postępowania, czeka ich kara i utrata tego statusu. Oczywiście wymogiem była poprawa zachowania I "duchowy postęp".

W swej książce pt. "My Descent Into Death" opisał on także swe rady dla ludzi, jakie uzyskał w czasie krótkiej wyprawy na przysłowiową drugą stronę. To właśnie ona sprawiła, że stał się znany, a jakiś czas po operacji wrócił do USA, aby szerzyć dobrą nowinę od świetlistych istot. Pamiętać trzeba też, że nie było już Howarda Storma ateisty. W jego zachowaniu i światopoglądzie zaszła tak wielka zmiana, że była tym zaskoczona nawet jego żona. Jego nawrócenie poskutkowało także tym, że został pastorem.